RSS

Wojna Magów

15 Feb

Początek

Początek wielkiej wojny, nazwanej później Wojną Magów, wyglądał jak zwykłe ludzkie przepychanki powodowane chciwością i dawnymi waśniami rodzinnymi. Królestwo Hadroth postanowiło zawładnąć odłączonymi ponad 1000 lat wcześniej ziemiami Urnaquillu. Złączone z ludźmi układami politycznymi i handlowymi krasnoludzkie rody z Surry wtedy jeszcze nie angażowały się w działania wojenne. Jednak gdy Urnaquill wezwało swych sprzymierzeńców, Rudain i Earlmarh, do stanięcia u swego boku, twierdze Surry i Sar Bailam chcąc nie chcąc musiały opowiedzieć się po którejś ze stron. Niestety watażkowie ze stepów Sar Bailim czekali jedynie na okazje przekroczenia gór Hartmouth by zalać Hadroth uwikłane w konflikt ze sprzymierzeńcami Urnaquill. Ponieważ rody Surry uznały walki ludzi, tym razem za dość poważne, zakrojone na większą skalę niż zwykłe przepychanki jakie miały miejsce przez ostatnie 2000 lat, krasnoludy wysłały przez tunele pod Hartmouth, ogromną armię jaka miała zaprowadzić ład wśród ludzi. W swym zadufaniu, krasnoludzkie rody zignorowały zagrożenie jakie niosły hordy Sar Bailim. Jazda hanow nie mogła zdobyć krasnoludzkich fortec, ale znakomicie radziła sobie z miastami w dolinach Surry wlewając się nieubłaganie klinem na południe, by dotrzeć aż do twierdzy Ras Fadahar. Animozje jakie narastały przez tysiąc lat znalazły teraz ujście w wojnie która zaczęła przybierać coraz bardziej agresywną formę.

Tymczasem Earlmarhia, dzięki dobrze rozegranej partii politycznej, mogło nie martwić się tymczasowo o armie hanów Sar Bailim i władca Girroth mamiąc jardów z Graystand wizją podboju ziem północnego Velnarihhan, zamiast stanąć u boku swego dawnego sprzymierzeńca, gromadził armię i przygotowywał się do historycznego podboju. Wykorzystując zamieszanie jakie spowodowała wojna Hadroth z Urnaquill. Przekraczając góry Haddor Nurarrs uderzył na elfie królestwo Vlenarrihan, całkowicie na nie przygotowane na to, iż ludzie będą w stanie przejść zimą przez naturalny mur jakim były góry. Elfy poczęły organizować kontratak, pozostawiając swe północne granice niebronione, wierząc iż ich handlowi sprzymierzeńcy z Barioth pozostaną co najmniej neutralni. Nie mogli się bardziej pomylić. Chciwi jarlowie, zachęceni przez Ullmara Ollgerena, syna Ulimera, władcę Earlmarsh ruszyli na Velnarrihan.

Ullmar wiedział iż nie musi rzucać od razu całych sił przez Haddor Nurarrs, co nawet mogło by być zbyt kosztownym posunięciem. Liczył na to, że wojska Graystandu zwiążą walką Velnarrihan dostatecznie długo, by jego armia zdążyła przejeść przez zachodnie tereny Urnaqillu, w tym momencie nie bronione ze względu na wojnę na wschodzie. Władca Earlmarhii wiedział, że jego dotychczasowy sojusznik mógłby mieć uzasadnione pretensje o bierność i brak wsparcia oraz obawiać się tak wielkiej ilości żołdaków. Jednak tak jak przewidział Ullmar, armia przeszła na południowy kraniec pasma górskiego bez problemów. Nie wspomina się o tym, ale tak wielka armia musiała albo prowadzić ze sobą tabory z zapasami, albo grabić tereny przez które szła, a Ullmarowi zależało na czasie.

Gdy wojska Earlmarhii dotarły na północną granicę Rudainu i na horyzoncie widziały Bramę Świata, otwarte wrota do Quirravadu, południowego królestwa narriah, na północy zjednoczona armia Earlmahii i Graystandu dotarła do stolicy elfiego królestwa Velnarrihan. Szlak przyozdobiony był splądrowanymi osadami oraz drzewami uginającymi się od wisielców. Całkowicie zaskoczone Velnarrihan, zbyt dumne by prosić sąsiednie królestwa o pomoc zaczęło dopiero zbierać się do walki. Jednak władcy Quirravadu postanowili nie czekać dłużej.

Wojna globalna

Wojska Earlmarhii nigdy nie dostały pozwolenia na przemarsz przez północne ziemie Rudainu. Nigdy Ullmar nie wypowiedział wojny książętom Rudainu. Jednak jednak największe bitwy początku wojny miały miejsce właśnie tam. Narriah z wojowniczego królestwa Quirravad, twierdzący od zawsze, że stanowią przednią straż elfich królestw, zaatakowały z wyprzedzeniem. Zaatakowały ludzi. Czy to armię Earlmarhii czy zaskoczoną armię Rudainu, spychając początkowo ludzkie wojska daleko na południe.

Jednak to był dopiero początek. Nie wiadomo kto wpadł na ten pomysł jako pierwszy. Kroniki, które przetrwały mówią że przyparte do muru Velnarrihan nie posunęło by się tak daleko. Sugerują, że mogła być to skrajna akcja Quirravadu, choć ci woleli ścierać się na polach bitew. Może jednak to agresywni ludzie wpadli na pomysł użycia magii na skalę światową. Fakty jednak mówią, że prawie jednocześnie stolice Velnarrihanu, Earlmarhii zniknęły w magicznych rozbłyskach unicestwiając setki tysięcy istnień. To był drugi rok wojny, potem było już tylko gorzej. Zniknęła granica, której dotychczas nikt nie chciał przekraczać. Magia przestała być jedynie wsparciem wojsk, a stała się globalną bronią pochłaniając kolejne miasta i armie.

(ten post będzie uzupełniany)

 
Leave a comment

Posted by on February 15, 2013 in Świat

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *